Zauważyłam ostatnio problem obcokrajowców, który wcześniej zdawał się dla mnie nieistotny.
Wielu ludzi przyjeżdża na przykład do Norwegii, Belgii, Anglii mając nadzieję na lepsze życie. Przyjazd tutaj jest dla nich zarazem wielką szansą jak i wyzwaniem.
Niektórzy potrafią wykorzystać szanse daną im przez los, znajdują tu prace, zaczynają życie na poziomie, o jakim nie potrafili by nawet pomarzyć zostając w swoim kraju. Są osoby,które podjęły ryzykowną ucieczkę ze swojej ojczyzny lub zostały objęte programem dla ludzi ze stref objętych wojną. Ich historie są niekiedy wstrząsające. To jak słuchanie bajki, a może raczej horroru o innym świecie.
Większość z tych ludzi, gdy już stanie na nogi, ma prace i jest w stanie utrzymać się samodzielnie, wysyła część swojej pensji do rodziny, która została w kraju. Nie zapominają o najbliższych i robią wszystko co w ich mocy,aby polepszyć warunki życie swoich bliskich. Znam pewnego Irakijczyka, który mieszka w Bergen, ma dobrze płatną pracę, na pierwszy rzut oka wszystko wydawało by się idealne. Jednak jego historia jest na prawde smutna i przerażająca. Miał duże szczęście,że udało mu sie "wyjść na prostą". Teraz co miesiac wysyła pieniadze do swojej rodziny w Iraku, dzięki niemu najbliżsi mają co jeść, kupili nawet dom. Utrzymuja się tylko dzięki niemu. Jednak on sam mimo iż bardzo tęskni nie może nawet odwiedzić rodziny ponieważ obawia się o swoje życie.
Kolejnym problemem, myślę,że bardzo poważnym jest wewnętrzne rozbicie ludzi pochodzących z biednych krajów. Osoba, która utrzymuje, bądź pomaga swojej rodzinie, obawia się przed założeniem włąsnej rodziny, gdyż jest to duży wydatek. Planując ślub, dzieci trzeba liczyć się z tym,że potrzeba więcej pieniędzy, chociażby na kupno mieszkania i utrzymanie.
I tu powstaje problem......
Pytanie, co robić??? przestać pomagać rodzinie i najbliższym za granicą i rozpocząć własne życie?? założyć własną rodzinę?? czy może wciąż byc dobrym synem, bądź córką i przesyłać pieniądze do ojczyzny.
Jest to bardzo ciężka i skomplikowana sytuacja, a wybór bardzo trudny. Wybór pomiędzy własnym szczęsciem, a szczęściem najbliższych......
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie na obczyźnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie na obczyźnie. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 8 stycznia 2008
skoro o różnych kuturach mowa........ :)
Od pół roku mieszkam za granicą, a w ciągu tego czasu spotkałam ludzi z różnych stron świata. Mam przyjaciół z Meksyku, Ameryki, Fidżi, Nowej Zelandii, z Iraku itd.... Mogłabym jeszcze długo wymieniać nazwy państw z których ludzie znaleźli się tutaj.
Codziennie uczę się nowych rzeczy i poznaje nowe zwyczaje.
Całkiem niedawno poznałam chłopaka z Etiopii, który widząc jak jem obiad zapytał się kto mi go zrobił, czy jest tu gdzieś stołówka i czy jemu tez mogą ugotować? Pytanie to wywołało we mnie śmiech, ponieważ mieszkam w akademiku i oczywiste jest,ze każdy gotuje sobie sam. Okazało sie jednak,ze w kraju z którego pochodzi Mola, mężczyźni nie gotują. Najczęściej matka robi obiad dla całej duużej rodziny, albo mężczyzna chodzi od domu do domu jedząc u znajomych, sąsiadów lub dalszej rodziny. W wiosce wszyscy się znają, dzielą tym co mają i nakarmienie gościa to jedynie dowód wdzięczności za wcześniejsze przysługi lub darowizny.
Podczas dalszej rozmowy chłopak zapytał mnie czy mam męża i dzieci. Niewyobrażacie sobie nawet jaki szok wywołało we mnie to pytanie, gdyż mam dopiero 19 lat i o założeniu rodziny nawet nie marzę. Mola wyjaśnił mi,że w Etiopii czym dziewczyna jest starsza, tym mniej wartościowa w oczach przyszłego partnera, dlatego ja w jego kraju uważana bym była za starą panne :)
Dwa dni temu w akademiku zamieszkała nowa dziewczyna, ja natychmiast wyszłam przywitać gościa i oczywście rozpoczęłam rozmowę. Okazało się,że dziewczyna jest z Belgii. Spędziła tu zaledwie 2 dni, a już narzeka na cisze. Podobno w Belgiii ludzie są głośni, otwarci i nie ma ani skrawka miejsca gdzie można by pobyć samemu. Wszędzie budynki i zabudowania. Czy tak jest na prawde nie mnie oceniać, ale zawsze dobrze jest dowiedzieć się czegoś nowego :)
Jest tu tyle różnych narodowości przedstawiających odmienne kultury,że szczerze mówiąc ciężko jest mi teraz to wszystko ogarnąć i wyłowić najciekawsze rzeczy. Jednak jak tylko wpadnie mi coś do głowy, od razu napiszę :)
Mam nadzieję,że Was nie zanudzę
Codziennie uczę się nowych rzeczy i poznaje nowe zwyczaje.
Całkiem niedawno poznałam chłopaka z Etiopii, który widząc jak jem obiad zapytał się kto mi go zrobił, czy jest tu gdzieś stołówka i czy jemu tez mogą ugotować? Pytanie to wywołało we mnie śmiech, ponieważ mieszkam w akademiku i oczywiste jest,ze każdy gotuje sobie sam. Okazało sie jednak,ze w kraju z którego pochodzi Mola, mężczyźni nie gotują. Najczęściej matka robi obiad dla całej duużej rodziny, albo mężczyzna chodzi od domu do domu jedząc u znajomych, sąsiadów lub dalszej rodziny. W wiosce wszyscy się znają, dzielą tym co mają i nakarmienie gościa to jedynie dowód wdzięczności za wcześniejsze przysługi lub darowizny.
Podczas dalszej rozmowy chłopak zapytał mnie czy mam męża i dzieci. Niewyobrażacie sobie nawet jaki szok wywołało we mnie to pytanie, gdyż mam dopiero 19 lat i o założeniu rodziny nawet nie marzę. Mola wyjaśnił mi,że w Etiopii czym dziewczyna jest starsza, tym mniej wartościowa w oczach przyszłego partnera, dlatego ja w jego kraju uważana bym była za starą panne :)
Dwa dni temu w akademiku zamieszkała nowa dziewczyna, ja natychmiast wyszłam przywitać gościa i oczywście rozpoczęłam rozmowę. Okazało się,że dziewczyna jest z Belgii. Spędziła tu zaledwie 2 dni, a już narzeka na cisze. Podobno w Belgiii ludzie są głośni, otwarci i nie ma ani skrawka miejsca gdzie można by pobyć samemu. Wszędzie budynki i zabudowania. Czy tak jest na prawde nie mnie oceniać, ale zawsze dobrze jest dowiedzieć się czegoś nowego :)
Jest tu tyle różnych narodowości przedstawiających odmienne kultury,że szczerze mówiąc ciężko jest mi teraz to wszystko ogarnąć i wyłowić najciekawsze rzeczy. Jednak jak tylko wpadnie mi coś do głowy, od razu napiszę :)
Mam nadzieję,że Was nie zanudzę
Subskrybuj:
Posty (Atom)